1. niedziela Wielkiego Postu

ks. Rafał Kowalski, 21.02.2010

Stopa w drzwiach

Wśród metod wywierania wpływu na ludzi znajduje się metoda „stopy w drzwiach". Moc jej oddziaływania odkryto w latach 60. XX w. i chociaż nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę, ulegamy jej, pozwalając sobą zwyczajnie manipulować. Opiera się ona na bardzo prostym schemacie: rozpoczyna się od małej - nic nieznaczącej prośby, by niejako uchylić furtkę dla prośby większej. Badający zakres oddziaływania tej metody przeprowadzili eksperyment: poproszono przypadkowo spotkane osoby, by podpisały się pod petycją do władz miasta o zwiększenie nakładów na rzecz schroniska dla bezdomnych zwierząt. Nieświadomi ludzie podpisywali petycję, udostępniając przy okazji swoje dane osobowe. Po dwóch tygodniach pojawiał się w ich domu wolontariusz danego schroniska, prosząc o niewielkie datki – wielu ulegało. Gdy natomiast w innym miejscu rozpoczęto od zwyczajnego proszenia o wsparcie finansowe jedynie niewielka grupa decydowała się spełnić prośbę. Z pozoru niewielki akt wpływa na przyszłe zachowanie człowieka.

Przywołuję tę metodę nie tyle po to, by ostrzec was przed manipulacją, a jeśli tak to zdecydowanie nie taką manipulacją, o jakiej w tym momencie możecie myśleć. Gdy przyjrzymy się bliżej propozycjom, które szatan złożył Jezusowi, można odnieść wrażenie, że niemal podręcznikowo stosuję on ten właśnie wybieg. Zobaczcie – zamień kamień w chleb – najedz się! – niby nic takiego. Sam Pan Jezus rozmnażał chleb, a więc nie takich cudów dokonywał. Tutaj jednak chodziło o coś zupełnie innego - posłuchaj mnie, zrób dla mnie miejsce (takie malutkie) w przestrzeni twojego myślenia, twojego ducha, w tym, czym żyjesz... Później jakby żądanie miejsca się zwiększa - „aż do upadnij i oddaj mi pokłon". Zwróćcie uwagę jak Jezus rozmawia z szatanem: ucieka do słów Pisma Świętego i od razu ucina ten dialog.

Kochani - zawsze, gdy czytam ten fragment Ewangelii, przypomina mi się rozmowa Ewy z wężem, zapisana w Księdze Rodzaju. Tam człowiek wchodzi w dialog z diabłem. Zobaczcie: szatan pyta, czy to prawda, że Bóg nie pozwolił Wam jeść ze wszystkich drzew (mamy stopę w drzwiach – sprawił, że Ewa zaczęła z nim rozmawiać), a później: nie umrzecie – zjedzcie. To już na pierwszym etapie było źle poprowadzone. Z szatanem się nie dyskutuje. Przepraszam – jesteśmy zbyt mali i przegrywamy z jego inteligencją. Popatrzcie się – ile razy dostawałeś komunikaty: przełam swój strach, przełam wstyd, nic ci nie grozi, inni też tak robią, nikt nie widzi, nic ci się nie stanie. Ile razy one stawały się punktem wyjścia dla poważnych grzechów, upadków. Przecież jak rozmawiam z ludźmi, którzy dokonali zdrady małżeńskiej – rozpoczynało się niewinnie, od SMS-ów, ładnych słów, właściwie nic groźnego – panujemy nad tym. Pracowałem kiedyś jako kapelan więzienia – niezwykle rzadko się zdarzało, że ktoś od razu popełnia nagle poważne przestępstwo. Zaczynało się niewinnie... Popatrzcie się, ile razy poważnie upadliśmy, a zaczynało się od braku modlitwy, czy zmniejszenia częstotliwości modlitwy (kiedyś codziennie modliłem się rano i wieczorem, później już tylko raz na tydzień), od opuszczania niedzielnej Mszy Świętej, odkładania sakramentu pojednania. Niby takie drobne, proste, a jednak stawały się już stopą w drzwiach naszej duszy.

Jezus daje konkretną receptę: gdy przychodzi pokusa, trudność, czujesz, że coś staje się dla ciebie za trudne – weź do ręki Pismo Święte, uciekaj do słowa Bożego, nie próbuj walczyć sam, nie próbuj pertraktować, czy iść na kompromisy. Zatrzaśnij drzwi szatanowi. W czasie Eucharystii otrzymujesz moc Boga, który starł nie tylko stopę, ale głowę węża.