Piątek 2. tyg. Wielkiego Postu

ks. Zbigniew Kapłański, 26.02.2010

Bądźmy świadkami Miłości

Wstęp
Stajemy obok Chrystusa, chcemy z Nim iść posłani przez Ojca. On przyszedł na ten świat, by zaświadczyć o Miłości Ojca do każdego człowieka, my mamy przywilej stawiania swych kroków obok Jego stóp, abyśmy przez Niego nauczeni i umocnieni pokazywali zaskoczonemu światu, na czym polega Miłość. Nie ta ludzka, wzbogacona pięknem uczuć i opisywana przez poetów, ale ta nadludzka, o której święty Paweł pisał, że jest nieskończenie cierpliwa, wspaniałomyślna, podnosząca każdego, kto ją spotka, delikatna dla słabnących, mocniejsza niż jakakolwiek ziemska siła, nieśmiertelna.


1.    Piłat
Piłat to pierwsza z osób, którym trzeba powiedzieć o Miłości. Przedstawiciel władzy, systemu, ten, co udaje sprawiedliwego. Również o miłości powinien słyszeć arcykapłan Kajfasz i jego teść, Annasz. I Herod, i cały jego dwór. Jezus Chrystus zadziwiająco mało mówi, w niektórych momentach konsekwentnie milczy. Czy można mówić o miłości milczeniem? A czy warto mówić o bezinteresowności osobom, które zapatrzone są w swoją wydumaną wielkość i bardziej boją się utracić władzę niż chcieliby poznać Prawdę, która wyzwala. Jezus, pełen Miłości czeka aż zechcą słuchać. Już ich rozumie, już doskonale wie, czego im potrzeba do szczęścia, ale czeka aż Go zapytają. Jezus, który kocha tych, co Go sądzą.


2.    Wzięcie Krzyża
Człowieka kochającego można poznać po traktowaniu krzyża, ciężaru, cierpienia, choroby, niesprawiedliwości. Ten, który kocha Miłością Bożą wie, że ból jest niezgodny z wolą Bożą, że cierpienie pojawiło się na świecie wbrew zamiarom Stwórcy. Ten, który pozwala się Bogu prowadzić, nienawidzi cierpienia, ale kocha człowieka dotkniętego cierpieniem. Ten, który chce być świadkiem Miłości robi wszystko, by ulżyć bliskim i nieznanym w tym, co ich spotyka. Choćby przez wzięcie krzyża z nimi, choćby przez samo trwanie obok cierpiącego.


3.    Pierwszy upadek
Jezus umęczony, po nieprzespanej nocy upada. Upadek ten można wyjaśnić okolicznościami – znamy przyczynę Jego słabości. Jesteśmy jednak świadkami cudu – Jezus wstaje – chce, abyśmy zobaczyli i zapamiętali moc wstawania. Jezus wstaje z miłości do umęczonych. Daje im cud siły ponad ludzką siłę.


4.    Spotkanie z Matką
Chrystus spotyka różne osoby, różne grupy ludzi, każda o czymś nam przypomina, każde spotkanie jest nauczaniem Miłości. Najpierw ktoś, kto najbardziej kocha. Matka i to jedyna w świecie matka, która odrzuciła wszystkie pokusy, której miłość jest ludzka i natchniona przez Boga zarazem, nieskażona ludzkimi słabościami. Matka spotyka Syna, bo chce, by skrzyżowały się ich spojrzenia, bo chce dać siłę płynącą z jej miłości, z wierności. Niektórzy mówią, że większy jest ból osoby, która kocha niż ból samego cierpiącego. W Maryi jest miłość, która pragnie ująć bólu Synowi.

Jest to stacja tych, co szukają umocnienia, bo tak ciężko jest towarzyszyć cierpiącemu.

 
5.    Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi
Gdy żołnierze zatrzymują Szymona wracającego z pola, to on jeszcze nie kocha. Jest przymuszony, nie rozumie, czemu nie może spokojnie wrócić do żony i dzieci po dniu wypełnionym ciężką pracą.

Jesteśmy tu świadkami cudu, który często powraca w dziejach świata, cudu, który Pan Bóg tak chętnie powtarza. Taki cud będzie zdarzy się w sercach osób, które swoje, pełne umęczenia poczucie obowiązku powierzą Panu Bogu, powierzą Jezusowi cierpiącemu.

Gdy ktoś przytłoczony przymusem zapragnie służyć, gdy zauważy przestrzeń przeznaczoną na miłość, to ona przyjdzie i przemieni jego serce, tak jak serce Szymona, którego ponoć nie można było oderwać od Chrystusa.

 
6.    Pomoc świętej Weroniki
Weronika ocierająca zabłocone i oplute oblicze Jezusa jest świadoma swej bezsilności i bezbronności. Może nawet żołnierze jej nie zauważyli, zlekceważywszy słabą kobietę, może któryś odepchnął ją tak, jak się odgania uporczywą muchę. Ale to ona jest odważniejsza niż żołnierze, to ona tak naprawdę dysponuje większą siłą niż uzbrojeni Rzymianie. Ona ma siłę od Boga, tak, jak wszyscy ludzie, którzy bohatersko stają po stronie prześladowanych.


7.    Drugi upadek
Czasami chcemy, aby coś nam się szczególnie udało, staramy się uprzedzić wszystkie nieprzewidziane okoliczności, przewidujemy, wytężamy wyobraźnię, zabezpieczamy się na różne sposoby. A tu – ktoś pewny zawiódł, zaistniała kłopotliwa sytuacja, zabrakło bystrości czy coś się wymknęło spod kontroli. I jakiś wstyd, kompromitacja.

Jezus Chrystus powstający z drugiego upadku pokazuje, że zawsze droga naprzód jest otwarta. Zawsze można znaleźć taki sposób zachowania, który będzie wcieleniem Jego Miłości. Być może trzeba coś wziąć na siebie, być może trzeba sobie powiedzieć, że nie wszystko osiągniemy, co zaplanowaliśmy, co było wymarzone. Rozwiązanie płynące od Jezusa może być trudne, ale zawsze jest zwycięskie, podnosi godność człowieka.


8.    Pan Jezus napomina niewiasty z Jerozolimy
Znów stajemy obok osób, które mają dobre serca, ale nie obierają dobrej drogi. Jezus nie karci ich za okazane współczucie, ale napomina, kieruje ich spojrzenia na prawdziwe zło, które umknęło ich uwadze albo nawet było akceptowane. Nie warto dobrymi uczynkami zakrywać grzechu, te uczynki mają znacznie mniejszą wartość, nie mają mocy. Jeśli ktoś chce pójść według poruszenia wrażliwego serca, niech najpierw uporządkuje swoje życie, wyrzuci z niego grzech i złe pragnienia, a wówczas jego inicjatywa będzie prawdziwie dobra.

Prośmy o piękne życie osób, które chcą stanąć obok cierpiących.


9.    Trzeci upadek
Czasem niechcący sprawimy ból, czasem nie jesteśmy w stanie przewidzieć, że kogoś mimowolnie urazimy nieznając historii jego życia, jego rozterek czy uprzedzeń. Jak pomóc człowiekowi, któremu trudno pomóc? Czasem swoje mimowolne zachowanie trzeba nazwać złem, niezamierzonym, ale jednak faktycznym. Złem, które być może nas nie obciąża, ale które zrodziło się z innego zła, mającego zupełnie inne źródło, zwykle oddalone w czasie.

Powstać w takim wypadku, to nie zrażać się, przyjąć na siebie ból tego zdarzenia, bo to my w tej sytuacji jesteśmy mocniejsi, my mamy dostęp do Bożej siły...

W przypadku upadku nieprzewidzianego, niezasłużonego, sam fakt powstania może być znakiem miłości.


10. Pan Jezus odarty z szat
Zawstydzony Jezus jest początkiem godności opartej na prawdzie, na Bożym dziecięctwie. Jak wielkim znakiem odważnej miłości jest towarzyszenie osobie zawstydzonej, obnażonej. Nawet, jeśli „sama sobie winna" - z własnego błędu też łatwiej się wychodzi trzymając życzliwą dłoń. Przyznanie się do winy, do źle obranej drogi może stać się początkiem prawdziwego dobra, czystego życia. Jezus Chrystus nie ma nic do ukrycia, ukazuje prawdę o sobie, a potem wręcz pozwoli otworzyć swoje serce, aby z tego źródła mógł czerpać każdy upokorzony, aby mógł się obmyć i lepiej służyć.


11.  Pan Jezus przybity do krzyża
Dobrze jest nie być biernym, niedobrze jest w aktywizmie widzieć ratunek dla świata. Dobrze jest, gdy ktoś wobec zła i niesprawiedliwości nie siedzi z założonymi rękami, źle, gdy sądzi, że jego działanie jest jedyną nadzieją. Unieruchomiony Jezus zbawia świat, w Nim jest źródło skutecznej pomocy. Jan Paweł II powtarzał, że owocność jego pielgrzymowania ma swój początek w ofiarowanych w tej intencji cierpieniach osób ciężko chorych – często prosił pacjentów jakiegoś szpitala o modlitwę za swoje apostołowanie.

Otrzymujemy wskazówkę, aby spokojnie patrzeć na każde ludzkie zaangażowanie, aby było pełne zapału, ale też dystansu wobec świata. Aby wreszcie było oparte o Boga, o modlitwę, o zjednoczenie z Chrystusem zbawiającym z krzyża.

12.  Śmierć na krzyżu
Miłość z Krzyża i miłość pod Krzyżem. Jezus i Jan z Maryją i jeszcze dwiema kobietami. Dla świata to spotkanie niezrozumiałe, może nawet niepotrzebne, bezproduktywne. A dla sióstr i braci Jezusa – spotkanie najważniejsze, bo stajemy wobec znaku Największej Miłości. Właśnie pod Krzyżem widzimy, ile Bóg jest gotów zrobić dla każdego człowieka, jak bardzo nam na każdym z nas zależy. To narodziny każdej miłości prawdziwej. Chyba nie wolno mówić o miłości, jeśli nie zostanie ona oczyszczona przez Krzyż, bez tego to tylko intuicja miłości, pragnienie miłowania.

Jezus i czwórka Jego przyjaciół. A może Jezus i my, którzy uczymy się tej przyjaźni?

 
13.  Zdjęcie z krzyża
Miłości można się uczyć i wtedy, gdy Bóg „się schowa", gdy ukryje się w ciele człowieka słabego, poniżonego, umierającego. Nie tylko błogosławiona Matka Teresa z Kalkuty to odkryła, wie to doskonale każdy, kto chce służyć nie pytając, czy ktoś cierpi, bo sam podjął złe decyzje, czy ktoś go wykorzystał, zmanipulował. Dopiero trzymając czyjąś dłoń możemy mu tłumaczyć życie...

 
14.  Złożenie do grobu
Są w świecie zbrodnicze ustawy, są systemy sprowadzające śmierć. Ale Bóg żyje we wszystkich, co nie poddają się cywilizacji śmierci. Jezus zamknięty przez ludzi w zapieczętowanych grobach ujawnia swoje życie, swój dynamizm i swoje zwycięstwo w przez tych, co Mu zaufali, co chcą być świadkami Miłości.