- Strona główna
- „BĄDŹMY ŚWIADKAMI MIŁOŚCI”
- 2. niedziela Wielkiego Postu
2. niedziela Wielkiego Postu
ks. Rafał Kowalski, 28.02.2010 Ciąg dalszy nastąpi
Pamiętam
doskonale (a było to już kilkadziesiąt lat temu) jedną z lekcji biologii, kiedy
pani nauczycielka przyniosła do klasy mikroskop. Pod lupę wkładała czyste
szklane płytki – tak nam się wydawało.
Można sobie wyobrazić jak wielkie było nasze zaskoczenie, gdy po kolei
obserwowaliśmy te płytki przez tę całą aparaturę. Dla młodego człowieka –
powiedzmy wprost – dla dziecka to było nie do pomyślenia: zobaczyłem coś, co
było zakryte dla moich oczu – to tak, jakby ktoś mi pokazał, że istnieje obok
nas świat, którego ja nie dostrzegam narządami wzroku. Myślę, że doskonale mnie
rozumiecie. Dziś każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że nasz wzrok jest za
słaby, żeby zobaczyć wszystko, co istnieje na świecie. Ale wówczas – to było
odkrycie...
Pamiętam
doskonale, jak znajomi kilka lat temu namówili mnie na nurkowanie. Zawsze z
zaciekawieniem słuchałem ich opowieści jak tylko wracali z różnych wypraw.
Nierzadko siedziałem gdzieś na brzegu morza czy jeziora i wpatrywałem się w
tafle, fale, a oni znikali gdzieś pod wodą. Aż w końcu dałem się namówić – cóż – mogę opisywać to, co zobaczyłem, ale i tak słowami nie oddam wspaniałości
tego podwodnego świata. To czasem niektórzy siedzą i oglądają programy
przyrodnicze, które przynajmniej po części ten świat przybliżają, jednak
niezaangażowanym pozostaje jedynie wpatrywanie się w taflę i fale.
Wróciłem
myślę do tych odkryć, które dokonały się na różnych etapach mojego życia, bo
one nie tylko łączą się z miłymi wspomnieniami, ale przede wszystkim z
dzisiejszą Ewangelią. Zobaczcie – Jezus przemienia się, dokonują się zjawiska -
powiedzielibyśmy nadzwyczajne – pojawiają się Mojżesz i Eliasz (którzy przecież
nie żyli na tym świecie - minęło sporo czasu od ich ludzkiej śmierci), a to
wszystko na oczach uczniów. Jezus odkrył przed nimi inny świat, pokazał im, że
poza tym światem, w którym żyją, istnieje coś więcej, jakby wydłużył
perspektywę planowania, patrzenia na swoje życie. Pozwolił im na moment zajrzeć
do świata, którego nie widziały ich oczy. To było niezwykle potrzebne i już
zdanie wprowadzające nas do tego fragmentu Ewangelii na to wskazuje – w osiem
dni po tych mowach... to znaczy po jakich mowach? Zobaczcie, że zanim dokonało
się to przemienienie, Jezus mówił o swojej śmierci. Gdybyśmy jeszcze popatrzyli
na Ewangelię wg św. Marka, zobaczylibyśmy, że Piotr przekonywał Go, że nie
powinien umierać. Zwyczajnie – ograniczali Jezusa, ograniczali świat i swoje
życie do tego, co widzieli, do tego, co namacalne. W tym kontekście śmierć
Jezusa byłaby porażką, dlatego pokazuje im, że tu się wszystko nie kończy.
Pamiętam
doskonale zajęcia z ekonomii, gdzie uczono nas, że powinno się dokonywać
planowania dlugookresowanego i krótkookresowego. To znaczy po ustaleniu jednego
głównego celu, dostosowuje się mniejsze na najbliższy czas tak, by one
prowadziły do tego jednego, najważniejszego, który zapewni sukces. Co wspólnego
ma Pismo Święte z ekonomią? Pan Jezus wydłużył nam czas planowania. Pokazał, że
cel długookresowy – najważniejszy nie może być ograniczony do tego świata, bo poza
nim istnieje ciąg dalszy.
Być
świadkiem tego, że ciąg dalszy nastąpi... małymi krokami, małymi postanowieniami,
wiernością w sprawach małych...