- Strona główna
- „BĄDŹMY ŚWIADKAMI MIŁOŚCI”
- 4. niedziela Wielkiego Postu
4. niedziela Wielkiego Postu
ks. Aleksander Radecki, 14.03.2010 Joz 5, 9a. 10-12; 2
Kor 5, 17-21; Łk 15, 1-3. 11-32.
Ideał ojcostwa
Nie da się ukryć, że
Ewangelia IV niedzieli Wielkiego Postu jakby usuwa w cień poprzedzające ją
czytania, choć i one świadczą o miłosierdziu Boga względem ludzi, którzy wciąż
mają udział w dziele zbawienia. I chociaż przypowieść zapisaną przez św.
Łukasza znamy niemal na pamięć, to wciąż kryje ona w sobie niewyczerpane skarby
Bożego słowa.
Skoro
głównym bohaterem Ewangelii dnia jest ojciec, podejmijmy temat ojcostwa -
temat, który dotyczy nas wszystkich..
Kto
to jest ojciec?
Pamiętamy „genialny"
dialog Rocha Kowalskiego z Zagłobą, gdy stanęło pytanie o to, kto to jest wuj,
opisany w trylogii przez Henryka Sienkiewicza. Roch Kowalski odpowiedział wtedy
Onufremu prosto i jasno: „wuj to wuj!". A gdyby tak zapytać nas o to oczywiste
(?) pojęcie: kto to jest ojciec – czy odpowiedź byłaby podobnie jasna i
zwięzła? Wystarczy spytać młodego mężczyznę o definicję ojcostwa czy też o jego
rolę, jaką miałby do spełnienia jako ojciec, by tenże zaczął „plątać się w zeznaniach".
Oto
pouczający przykład, zaczerpnięty z jednego z polskich tygodników katolickich:
„Będę
ojcem! Obok uczucia radości - przeżywam jednak ogromny lęk, który chyba
przewyższa tę radość. Wszystko mnie denerwuje, nie mogę spokojnie pracować, bo
wciąż myślę o jednym. Jak sobie poradzę? A może się nie sprawdzę?... Czy
wystarczy nam pieniędzy, żeby utrzymać się we troje? Już nawet nie spekuluję,
czy to będzie dziewczynka, czy chłopiec. Czy i inni mężczyźni tak to
przeżywają? Nigdy nie myślałem, że będzie to dla mnie takie trudne. Jerzy z
Wrocławia".
Po co jest ojciec?
Problemu z
udzieleniem odpowiedzi na tak postawione pytanie nie ma tylko jedna grupa:
szczęśliwców, którzy mieli ojca z prawdziwego zdarzenia. Oni nie tylko wiedzą,
co zawdzięczają ojcu w historii swojego życia; oni z biegiem lat dojrzewają do
coraz większej wdzięczności i - jeśli to tylko możliwe - gotowi są coraz
poważniej z tym swoim ojcem współdziałać. Odważę się zaświadczyć, że ja takiego
Ojca Z Prawdziwego Zdarzenia miałem, a chociaż Pan Bóg powołał go do siebie
bardzo wcześnie, zdążył przekazać nam, swoim dzieciom to, co najważniejsze. I
zgadzam się z twierdzeniem, że najlepiej i najskuteczniej uczy się ojcostwa
patrząc na własnego ojca, dziadka lub wujka, który taki ideał urzeczywistnia.
Co więcej: aby być dobrym ojcem, trzeba we właściwy sposób doświadczyć
wcześniej synostwa!
Popatrzmy
na zadania ojca. Starałem się zestawić (w porządku alfabetycznym, a nie według
ważności zadań) funkcje ojca tak, jak je intuicyjnie postrzegam:
–
Akceptować
dziecko w jego ograniczeniach i zdolnościach.
–
Być autorytetem.
–
Być oparciem w
chwilach zwątpień i kryzysów.
–
Być panem siebie
(panować nad sobą) - nałogi, emocje.
–
Być pierwszym
nauczycielem, odpowiadającym na rodzące się nieodzowne w poznawaniu Boga,
świata i siebie pytania.
–
Chronić dziecko
(rodzinę) przed wszelkimi zagrożeniami.
–
Chwalić i
nagradzać dziecko, gdy coś dobrego osiągnie.
–
Cieszyć się swoim
dzieckiem.
– Czynnie
uczestniczyć w wychowaniu (przykład własnego życia).
–
Dogłębnie poznać
swoje dziecko.
–
Kochać, kochać,
kochać.
– Pomagać dziecku w
podejmowaniu najważniejszych życiowych decyzji (głos doradczy).
–
Pomóc w
odczytaniu i realizacji powołania, jakim Bóg dziecko obdarzył.
–
Przekazać tradycję
rodzinną (czasami zawód).
–
Przekazać wiarę
(przykład i osobiste doświadczenie bycia z Bogiem).
–
Przekazać życie.
–
Rozpoznawać i
wyzwalać w dziecku złożone w nim przez Boga talenty i możliwości.
–
Stać się dla
dziecka wzorem godnym naśladowania.
–
Trwać w nieprzerwanym
dialogu z dzieckiem.
–
Uczyć dziecko
panowania nad sobą.
–
Uczyć
konsekwencji, odpowiedzialności, kultury, miłości ojczyzny (patriotyzmu).
–
Uczyć
samodzielności i dyscypliny.
–
Uczyć właściwej
hierarchii wartości.
–
Upominać i karcić
w razie potrzeby - chwalić za dobro, osiągnięcia, rozwój.
–
Wpoić szacunek
dla wszystkich ludzi, zwłaszcza słabszych, potrzebujących pomocy.
–
Wpoić szacunek do
rodziców (matki), wychowawców, przełożonych.
–
Wprowadzić w
dorosłość (świadomie i mądrze towarzyszyć dorastaniu).
–
Wprowadzić w
świat (jego poznanie, rozumienie, znalezienie własnego miejsca).
–
Wprowadzić
życzliwość do rodzinnej codzienności.
–
Wymagać od
dziecka nieustannego rozwoju i wspierać je w tym wysiłku.
–
Wykazać się
wyrozumiałością, tolerancją, cierpliwością, poszanowaniem wolności.
–
Zapewnić byt
materialny rodzinie/dziecku.
–
Zaprzyjaźnić się
z własnym dzieckiem.
Znacznie krócej ujął te zadania i oczekiwania ks. prof. Xavier Lacroix,
kreśląc wizerunek ojca:
1.
Ojcostwo to siła, na którą można liczyć (zwłaszcza siła moralna). Symbol:
dorosła dłoń trzyma małą, dziecięcą rączkę.
2.
Ojciec to ten, który otwiera na wszystko, co pochodzi „z zewnątrz", przynosi
wiadomości o innej niż ta znana dziecku rzeczywistości, by dziecko nie zamknęło
się w sobie. Wnosi też w jego życie pewien dystans, który popycha dziecko ku
czemuś większemu niż on sam.
3.
Ojciec prowadzi w nieznane, ku przyszłości - jak przewoźnik - z tego, co
bliskie i znane, ku temu, co odległe i tajemnicze; z teraźniejszości - w przyszłość.
4. Ojciec ostatecznie potrafi zejść
na drugi plan, bo życie, które przekazał dziecku, nie należy do niego: poprzez
ojca dziecko otrzymuje życie od Boga Ojca.
Jak zostać ojcem?
W wymiarze
naturalnym decyduje o ojcostwie biologia i fizjologia, stąd możliwość zostania
ojcem „przez przypadek" (podobnie jak z matką). Stąd taki strach przed
„niepożądaną ciążą" i nachalne szkolenie w antykoncepcji (niemal od
przedszkola!). Skoro się jednak mówi, że „nie ta matka, która urodziła, ale ta,
która wychowała", to może analogia wobec ojca nie będzie chybiona w tym względzie?
Z cechami i umiejętnościami ojca
człowiek się nie rodzi i nie jest od razu gotowy do jej spełniania - tej roli
trzeba się uczyć:
1. Poprzez przykład
czerpany od własnego ojca.
2. Poprzez
zdobywanie odpowiedniej wiedzy teoretycznej we wszelkich możliwych dziedzinach.
3. Poprzez pokorne
doświadczanie tej roli w praktycznym działaniu.
Można zatem powiedzieć, że ojcostwo to
stan, ale i nieustanny proces: ojciec trzeba się stawać!
Ewangeliczny obraz miłosiernego ojca
Ojciec,
o którym opowiada odczytana dziś Ewangelia, ukazuje swą postawą ideał ojcostwa
i warto mu się przyjrzeć, aby nie być przyczyną dramatów we własnych rodzinach.
1.
Ojciec jest gotów przyjąć ryzyko wychowawcze: dyskretnie milczy po wysłuchaniu
roszczeń syna, gdyż szanuje jego prawo do dokonania życiowego wyboru i wie, że
w tym zadaniu nie może go wyręczyć. Oczywiście cierpi, ale prawdziwie
(bezinteresownie) kocha swe dziecko, gdyż wie także i to, że bez miłości nie ma
wolności.
2.
Co prawda ojciec nie szedł za swoim marnotrawnym synem, ale wciąż towarzyszył
mu duchowo, w sposób wewnętrzny, sercem będąc stale przy nim. Jego miłość nie
zniechęciła się odległością.
3.
Ojciec umiał czekać na swe dziecko i to nie w zgorzknieniu czy pretensjonalności;
przekroczył przepaść, jaką „wykopało" odejście... obu (!) synów. Wyszedł im naprzeciw.
4.
Ojciec nie rezygnuje także z „przykładnego" dziecka uświadamiając mu, że
odzyskuje brata; namawia do zmiany myślenia w odniesieniu do niego, uczy
radości.
5.
Ojciec umie się autentycznie cieszyć powrotem dzieci, umie przebaczać obu synom,
wyprawia ucztę.
Motyw na zastanowienie
Tymczasem „Europa
wychowuje się bez ojców". A jak jest w Twoim domu? Czy jako ojciec jesteś
świadkiem Miłości?