- Strona główna
- Kazania i homilie
- 4. niedziela wielkanocna
4. niedziela wielkanocna
ks. Janusz Mastalski, 25.04.2010 Znajomość Chrystusa
Znana jest
powszechnie ballada śpiewana przez polską solistkę, Edytę Geppert. Utwór można
nazwać modlitwą błagalną o bliskość Boga w życiu każdego człowieka.
1. Ty, Panie, tyle czasu masz - mieszkanie w
chmurach i błękicie. A ja na głowie mnóstwo spraw i na to wszystko jedno życie.
2. Skoro wszystko lepiej wiesz, bo patrzysz na
nas z lotu ptaka. To powiedz, czemu tak mi jest, że czasem tylko siąść
i płakać...
3. Ja się nie skarżę na swój los. Potulna jestem
jak baranek. I tylko mam nadzieję, że... że chyba wiesz, co robisz, Panie!
4. Ile mam grzechów, któż to wie? A do liczenia
nie mam głowy. Wszystko darujesz mi i tak - nie jesteś przecież drobiazgowy.
5. Nie chcę się skarżyć na swój los. Nie proszę
więcej niż dać możesz. I ciągle mam nadzieję, że... że chyba wiesz, co robisz,
Boże!
6. To życie minie jak zły sen, jak tragifarsa,
komediodramat. Bo gdy się zbudzę, westchnę - cóż... to wszystko było chyba -
zamiast.
7. Lecz póki co, w zamęcie trwam, liczę na
palcach lata szare. I tylko czasem przemknie myśl: przecież nie jestem tu za
karę.
8. Dziś czuję się jak mrówka, gdy czyjś but
tratuje jej mrowisko. Czemu mi dałeś wiarę w cud, a potem odebrałeś wszystko?
9. Lecz czemu mnie do raju bram prowadzisz drogą
taką krętą? I czemu wciąż doświadczasz tak, jak gdybyś chciał uczynić świętą?
10. Nie chcę się
skarżyć na swój los, choć wiem, jak będzie jutro rano. Tyle powiedzieć chciałam
Ci zamiast pacierza na dobranoc.
Czy jednak
powyższy tekst ukazuje w sposób wyczerpujący całą rzeczywistość dotyczącą Boga?
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: „Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce
moje, a moje Mnie znają" (J 10, 14). Każdy człowiek wierzący powinien dołożyć
jak najwięcej starań, aby poznać Mistrza, który jest źródłem i kresem ludzkiego
życia.
W jednej z
gazet zachodnich opublikowano dość kontrowersyjny tekst, który ukazuje sposób
na ucieczkę przed głębszym poznaniem Boga i całej rzeczywistości życia
ludzkiego jako stworzenia:
– Nie dostrzegać i nie kochać Boga w naszych
bliźnich.
– Nie wierzyć w Boga jako Tego, który rozstrzyga
o losach świata.
– Nie starać się wniknąć w plany Boże w tej
mierze, w jakiej to jest dla nas dostępne i możliwe.
– Nie wznosić się od kontemplacji natury i życia
ludzkiego do myśli o Bogu.
– Nie miłować braci naszych w Bogu. Nie
znajdować czasu na modlitwę.
– Modlić się szybko, chłodno i niedbale.
– Nie widzieć w Jezusie Chrystusie naszego
najbliższego Brata. Przestać wzorować się na Nim.
– Modlić się jedynie po to, żeby o coś prosić,
nigdy dla samego wielbienia Boga, dla dziękczynienia, dla przebywania
z Nim ani z bezinteresownej miłości do Niego.
– Uważać życie wewnętrzne za zobowiązanie
stojące na ostatnim planie, które się wypełnia po wykonaniu wszystkich innych.
Apostołowie
słyszący naukę o pasterzu i owcach nie mogliby się pod powyższym tekstem
podpisać. Wiara w Jezusa Chrystusa „wymusza" niejako na człowieku aktywność w
poznawaniu, niejako w „dokopywaniu się" do prawd ukazujących rzeczywistość Boga
Trójjedynego. Dosadnie o tym mówił Jan Paweł II do młodzieży w Płowdiw
(26.05.2002): „Jezus jest Przyjacielem wymagającym, który wskazuje wzniosłe
cele i domaga się, byśmy zapominając o samych sobie, wychodzili Mu naprzeciw:
«Kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je» (Mk 8, 35). Ta
propozycja może wydać się trudna, a niekiedy wręcz może budzić lęk. Lecz -
pytam was - czy lepiej przystać na życie pozbawione ideałów, na społeczeństwo,
w którym panuje niesprawiedliwość, przemoc i egoizm, czy raczej wielkodusznie
dążyć do prawdy, dobra, sprawiedliwości, pracując nad budowaniem świata, który
będzie odzwierciedlał piękno Boga - nawet za cenę konieczności zmierzenia się z
próbami, jakie to za sobą pociąga? Przełamujcie bariery powierzchowności i
lęku! Rozmawiajcie z Jezusem, modląc się i słuchając Jego słowa. Przeżywajcie
radość, jaką daje pojednanie w sakramencie pokuty. Przyjmujcie Jego Ciało i
Jego Krew w Eucharystii, byście później umieli Go przyjąć i służyć Mu
w braciach. Nie ulegajcie łatwym pokusom i złudzeniom świata, które bardzo
często prowadzą do tragicznych rozczarowań".
Można więc
powiedzieć, że poznawanie Boga polega na ciągłym odkrywaniu Jego obecności w
życiu, w codziennych wyborach. Być „owcą" pod pieczą Pasterza-Jezusa oznacza
ciągłe wzrastanie i radość z przebywania z Nim. Pięknie wyraziła tę prawdę
Chiara Lubich, założycielka Ruchu „Focolari", która pisała w swoich Rozważaniach:
„Jest czymś
niepojętym, niezwykłym,
czymś, co
odciska coraz głębszy ślad
w mojej duszy
to Twoje
trwanie tutaj,
w ciszy
tabernakulum.
Przychodzę
rano do kościoła i tu Cię znajduję.
Biegnę do
kościoła, bo Cię kocham
i tu Cię
znajduję.
Przychodzę
przypadkiem, z przyzwyczajenia albo
z szacunku
i tu Cię
znajduję.
I za każdym
razem
mówisz mi
jakieś słowo,
oczyszczasz
jakieś uczucie;
komponując tak
z różnych nut
jedną jedyną
pieśń,
którą moje
serce zna na pamięć
i która
powtarza mi to jedno słowo:
odwieczna
miłość.
Boże, nie
mogłeś wynaleźć czegoś lepszego!".
Obyśmy umieli
w ten sposób wyrażać swoje uczucia i myśli wobec Jezusa - Dobrego Pasterza.