- Strona główna
- „MATKA MIŁOŚCI" – KS. RAFAŁ BUCHINGER, „ROZWAŻANIA MAJOWE" – BP KAROL WOJTYŁA
- 3 maja. Dlaczego Matkę nazywamy Królową? (cz. I)
3 maja. Dlaczego Matkę nazywamy Królową? (cz. I)
bp Karol Wojtyła, 29.04.2010
W dniu dzisiejszym czcimy Maryję jako Królową Polski. Słowo „królowa” wyraża pod pewnym względem mniej niż słowo „matka”, nad którym zastanawialiśmy się wczoraj. Matka jest tą niewiastą, która rodzi, która daje życie i w szczególny przy tym sposób daje siebie samą. Królową natomiast jest ta, która rządzi i rozkazuje lub przynajmniej posiada jakiś udział we władzy króla. Matka oczywiście nie ma takiej władzy jak królowa i o tyle słowo „matka” wyraża mniej niż słowo „królowa”. Ale matka jest nam bliższa, bo związana z nami najściślej duszą, ciałem i sercem. Królowa słusznie wydaje się dalsza – oznacza kogoś, kto stoi ponad nami, podczas gdy matka jest przy nas i w nas.
W jaki sposób mogło dojść do tego, że zaczęliśmy Matkę Bożą nazywać naszą Królową? Przyjrzyjmy się naprzód takiemu drobiazgowi, który nieraz w życiu ma miejsce: oto dziecko, córka lub syn, chcąc wyrazić matce swej całkowite z serca płynące poddanie oraz bezgraniczne zaufanie dla jej poleceń, a nade wszystko dla jej miłości, mówi do niej czasem w chwili uniesienia „ty moja królowo”. Zdarza się to nieraz w życiu kochających dzieci w stosunku do kochanych i kochających matek. Dzieci są wszakże z natury samej poddanymi swoich rodziców, choć to, co ich bardziej od poddaństwa z rodzicami łączy, to z pewnością miłość. I właśnie w uniesieniu miłości dziecko czasem nazywa swą matkę „królową”.
W jakim momencie zaczęliśmy nazywać Maryję naszą Królową? Wiemy, że stało się to zwłaszcza od czasów króla Jana Kazimierza i od chwili obrony Jasnej Góry. Chwila ta była gruntownie przygotowana przez długi okres czasu, w ciągu wielu stuleci od przyjęcia chrześcijaństwa. W ciągu tych stuleci poznawaliśmy i poznaliśmy Maryję jako Matkę Syna Bożego i wraz ze wszystkimi, którzy w Chrystusie czuli się dziećmi Boga, patrzyliśmy na Nią jako na
Matkę naszą. Czy można Ją było nazywać Matką narodu? No tak – skoro w tym narodzie tak wielu ludzi, prawie wszyscy, uwierzyli w Syna Bożego, a On dał im wraz z wiarą tę moc, „aby się stali synami Bożymi” (por. J 1,12) na Jego podobieństwo – wówczas przez to samo Matka Syna Bożego, stając się z pokolenia na pokolenie Matką tylu dusz wiernych Polaków, stawała się pośrednio Matką
Narodu. Czyż to zresztą może kogoś dziwić, skoro w planach Bożych Maryja ma stawać się Matką całej ludzkości: Jej macierzyństwo ma zakorzeniać się w duszach wszystkich ludzi, a w szczególności tych, którzy przez wiarę w Jej Syna świadomie Ją przyjmą za Matkę.
Otóż znamienna rzecz, iż Maryję zaczęliśmy nazywać Królową – po pierwsze wówczas, gdy już było w nas dość głęboko zakorzenione przez wiarę Jej macierzyństwo, a po drugie – gdy nam bardzo stała się potrzebna Jej władza, władza Jej serca. Rzecz znamienna: nazwa „królowa” nie wypływa z uniesienia samej tylko czci miłującej, ale także z głębokiej potrzeby kierownictwa. Wiemy dobrze, że matka nie tylko rodzi, ale rządzi i wychowuje. W tej pierwszej roli jest tylko matką, a w tej drugiej każda matka ma w sobie coś z królowej – tym bardziej jeśli to matka nie jednego czy kilkorga dzieci, ale całego, wielkiego społeczeństwa, całego narodu.
Jednakże tytuł „Królowa” odniesiony przez nas do Maryi może zostać bez pokrycia, jeżeli go nie podbudujemy mocno Jej macierzyństwem w naszych duszach. Mówiąc do matki „królowo”, chcemy przez to tylko pełniej, jeszcze mocniej i skuteczniej powiedzieć „matko”. Mówiąc do Maryi „Królowo Polski”, chcemy przez to jeszcze pełniej, mocniej i skuteczniej powiedzieć „Matko dusz polskich”, „Matko dusz ludzkich w Polsce”, „Matko Syna Bożego”, która stając się z odwiecznego zamiaru Boga Matką wszystkich dusz, stawałaś się przez całe tysiąclecie Matką tylu dusz polskich” – i chcemy to wszystko powiedzieć ze szczególnym akcentem, przyznając Maryi najwyższe prawo (najwyższe, więc królewskie) do kierowania nami, do wychowywania nas – każdego z osobna i wszystkich razem.
Wierzymy bowiem, że Ona jako Matka Boga, który wszystkim i wszystkimi rządzi, ma największy udział w Jego władzy. Ale wierzymy też, że jako Matka Odkupiciela naszego główny sens swego królowania znajduje w tym, aby być Matką dusz naszych.