- Strona główna
- Kazania i homilie
- 11. niedziela zwykła
11. niedziela zwykła
ks. Janusz Mastalski, 13.06.2010 Odpowiedzialność
za Królestwo Boże
Jan Paweł II w
czasie audiencji generalnej 6.12.2000 roku mówił do zgromadzonych: „Głosząc
Ewangelię o Królestwie, Chrystus nawiązuje do świętych ksiąg, które posługując
się obrazem królestwa wysławiają panowanie Boga nad wszechświatem i dziejami.
Czytamy w Psałterzu: «Mówcie wśród pogan: Pan jest królem. Umocnił świat, by
się nie poruszył: ze słusznością wymierza ludom sprawiedliwość» (Ps 96[95],
10). Królestwo jest zatem skutecznym, ale tajemniczym działaniem Boga we
wszechświecie i pośród pogmatwanych ludzkich spraw. Nie przemocą
i zgiełkiem, ale cierpliwością kruszy opór, jaki stawia zło. Dlatego Jezus
przyrównuje Królestwo do ziarnka gorczycy, najmniejszego z wszystkich nasion, z
którego jednak wyrasta rozłożyste drzewo (por. Mt 13, 31-32), albo do nasienia,
które człowiek wrzucił w ziemię: «Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy,
nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak» (Mk 4, 27). Królestwo jest
łaską, miłością Boga do świata, a dla nas źródłem pogody ducha i ufności: «Nie
bój się, mała trzódko – mówi Jezus – gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam
królestwo» (Łk 12, 32). Strach, niepokój i zmory oddalają się, ponieważ
Królestwo Boże jest pośród nas w osobie Chrystusa (por. Łk 17, 21).
Człowiek nie
jest jednakże biernym świadkiem wkroczenia Boga w dzieje. Jezus wzywa nas,
byśmy czynnie «starali się» o «królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość» i by
stało się to naszą zasadniczą troską".
Owo wezwanie
Papieża Polaka do starania się o Królestwo Boże brzmi w obecnych czasach
szczególnie mocno, kiedy to coraz częściej próbuje się podważać istnienie Królestwa
Bożego na ziemi. Wielu ludzi, w tym także chrześcijan, zaczyna wierzyć, iż
można być katolikiem, chrześcijaninem bez Kościoła. Niektórzy uważają, iż
prawdy wiary są nie do przyjęcia, a etyka chrześcijańska to przeżytek. Są też i
tacy, którzy nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć prawd ewangelicznych.
Może więc
warto w dzisiejszych czasach na nowo stać się „katechumenem", człowiekiem,
który jest wtajemniczany w prawdy związane z Królestwem Bożym. Znany
polski psycholog i duszpasterz, ks. Marek Dziewiecki, pisał: „Chrystus wzywa
nas, abyśmy właśnie na tej ziemi przybliżali sobie nawzajem Królestwo Boże i
odkrywali Bożą obecność. Dojrzała religijność nie zastępuje życia ani nie jest
ucieczką od życia doczesnego. Dojrzała religijność jest sztuką życia. Sztuką
życia w oparciu o mądrość Ewangelii. Z tego właśnie względu człowiek, który
dojrzale spotyka się z Bogiem, potrafi także dojrzale spotykać się z samym sobą
i z drugim człowiekiem. Dojrzała religijność uczy dojrzałego przyjęcia
ziemskiej rzeczywistości i przekształcania oblicza tej ziemi według logiki
Ewangelii. Prawdziwa religijność pomaga przyjąć i przeżywać ziemską
rzeczywistość w duchu miłości i odpowiedzialności, z entuzjazmem i nadzieją.
Ludzie, którzy widzą jedynie zło wokół siebie i unikają więzi z człowiekiem,
nie potrafią spotkać się z Bogiem, który jest Ojcem dla nas wszystkich
i który widział, iż wszystko, co stworzył, było bardzo dobre".
Pozostaje
jednak pytanie, jak to uczynić? Niech podpowiedzią będzie zaskakujące może
porównanie do pewnych rad, których udzielił przed laty pewien znany sportowiec,
Marek Jóźwiak, piłkarz warszawskiej Legii, grający także w lidze francuskiej w
Bretanii. Był jednym z nielicznych polskich zawodników, którzy mieli w latach
dziewięćdziesiątych stałe miejsce w podstawowym składzie drużyny klubowej.
Jaka jest jego recepta na zdobycie wysokiej formy sportowej i uznania za
granicą? Odpowiadał prosto: „Nowy zawodnik musi nawiązać kontakt z otoczeniem,
być otwarty na wszystkich, nie zamykać się w czterech ścianach własnego domu.
Trzeba być przy tym mocnym psychicznie. (...) Niektórzy załamują się po
pierwszym niepowodzeniu. Zawsze się wtedy zastanawiam, po co w ogóle wyjechali
za granicę. Nawet gdy na początku jest się 24 czy 25 zawodnikiem klubowej
kadry, nie wolno do siebie dopuszczać myśli o niepowodzeniu. Trzeba pokazać
swoją zadziorność, charakter. Nie wierzę, że gdy trener jest uczciwy – co też
jest ważne – nie da szansy zawodnikowi, który ostro pracuje. Z drugiej strony
trzeba pamiętać, że gdy klub sprowadza nowego zawodnika, chce, aby on był dwa
razy lepszy od miejscowego. Nowy piłkarz w drużynie powinien zdać sobie sprawę
z tego, że musi dwa razy więcej trenować, aby grać w pierwszym składzie. Od
pierwszych dni w klubie starałem się zaangażować w każdą grę, w każdy trening.
Niezwykle poważnie podchodziłem do swoich obowiązków. (...) Nie umiałem co
prawda ani słowa po francusku, ale przez uśmiechy, gesty starałem się zjednać
sobie kolegów w drużynie, działaczy, ale również kibiców. Bardzo szybko
zyskałem ich sympatię".
Zatem ważne w
budowaniu Królestwa Bożego jest konsekwentne, likwidujące zniechęcenie
głoszenie Dobrej Nowiny. Trzeba to czynić poprzez osobisty przykład oraz życie
przeniknięte ewangelicznymi wyborami. Królestwo Boże ma być w moim sercu i
poprzez miłość powinno być przekazywane innym, w pierwszej kolejności
najbliższym. Rodzina jest przestrzenią, w której Królestwo Boże wzrasta i
emanuje na całe otoczenie.
Rozważając
więc dziś tajemnicę Królestwa Bożego, warto modlić się słowami, które przekazał
nam Jan Paweł II: „Panie, Jezu Chryste, jedyny Pasterzu Twojego Kościoła, Tobie
oddaję wszystkie owoce mojej posługi wśród tego ludu: przebacz wszelkie zło,
pomnażaj dobro – to Twoje dzieło i Tobie jednemu należy się chwała. Ufny w
Twoje miłosierdzie, Tobie zawierzam braci i siostry. Zachowaj ich w miłości,
zjednocz w Twojej owczarni i nieustannie prowadź, aby nie ulegli
rozproszeniu. Weź na ramiona słabych, ulecz poranionych, ochraniaj mocnych"
(Jan Paweł II, 16.10.2003).