Zgodnie z żydowskimi zwyczajami w ósmym dniu życia następowało
obrzezanie dziecka i nadanie mu imienia. Matka potrzebowała jeszcze
trzydziestu dni na oczyszczenie wymagane przez Prawo Mojżeszowe. Dopiero
po tym czasie mogła przyjść z dzieckiem do świątyni, by je ofiarować
Bogu. I bynajmniej nie było to poświęcenie chłopca na służbę kapłańską.
To był raczej symboliczny gest poświęcenia Bogu tego, co było dla
rodziców największą wartością. Bóg przyjmował dziecko, a rodzice w
zamian przynosili ofiarę. Józef i Maryja mieli złożyć parę synogarlic
lub dwa młode gołębie, oznaczało to, że byli biedni. Jeśli byliby
zamożniejsi, przynieśliby jednorocznego baranka i gołębia.
Kiedyś,
chodząc po kolędzie, usłyszałem pewną historię. Otóż rodzice mieli
syna, który – jak to się mówi kolokwialnie – nieźle dawał im w kość. Był
tak złośliwy, a do tego leniwy i przekorny, że matka i ojciec nie mogli
sobie z nim w żaden sposób dać rady. Nie pomagały prośby i groźby ani
surowe kary. Pewnego dnia, gdy chłopak miał może trzynaście lat i coś
poważnego przeskrobał, ojciec w porywie złości i bezradności chwycił go
za kołnierz i w rozpaczy
Pełna treść materiałów dostępna dla zalogowanych użytkowników.
Zaloguj się lub utwórz konto, aby uzyskać pełny dostęp do homilli, nabożeństw, modlitw i innych materiałów liturgicznych.
Skorzystaj teraz z bezpłatnego okresu próbnego.