27 maja 2020

J 17, 11b-19

„Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się wypełniło Pismo.”

Jezusowi pozostało kilka godzin życia. Były one nasycone nie tylko wydarzeniami świętymi, chwalebnymi i radosnymi. Odprawił bowiem wtedy pierwszą na ziemi Mszę Świętą i wyświęcił pierwszy zastęp kapłanów. Spożywał z bliskimi Jego sercu starotestamentalną wieczerzę odzyskania wolności, po latach niewoli egipskiej, przez naród wybrany. Ale w tym samym czasie, raz po raz, doznaje celnego trafienia przez zło. Boleśnie rani Go bowiem niewiara i zarozumiałości uczniów. Pycha chwiejnego w wierze i wierności papieża – Piotra i zdrada Judasza. Ucieczka i rozproszenie się grona Dwunastu. Nienawiść arcykapłanów i teologów powołanych do strzeżenia wiary w prawdziwego Boga a oskarżających Jezusa o bluźnierstwo. Niewdzięczności ze strony zmanipulowanych przez szatana tłumów, którym niedawno pasterzował. Celowo upokarzającego Go sposobu aresztowania i w końcu haniebnej śmierci jako łotra pośród łotrami.

Jezus przeszedł szczęśliwie i zwycięsko przez te wydarzenia dzięki dobrowolnemu trwaniu w jedności z Ojcem z nieba.

Dzięki tej jedności w ostatnich dniach i godzinach życia nasz Brat nie myślał wówczas o sobie, tylko o nas, swym rodzeństwie i o Ojcu z nieba. Podczas modlitwy zabiegał, by Wszechmogący zachował chrześcijan w „imieniu” Boga, czyli jedności z Nim. Zatrzymał ich przy sobie i ochronił przed błędem rozerwania więzów jedności. I dzięki temu zapewniał pełne bezpieczeństwo wszystkim, którzy ufali Jezusowi.

 Jezus również prosił, by Bóg nie odrzucił od siebie tych, którzy odtrącają Jego Syna, lecz utrzymał ich w jedności ze sobą.

#Trwanie wspólnoty i danego człowieka w jedności z Bogiem jest niezbędnym warunkiem dostąpienia zbawienia i wejścia do wieczności.

ks. Rafał Buchinger