Trzy kroki ku homilii, ks. Marek Gilski

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, Panie, któż się ostoi? Ale Ty udzielasz przebaczenia, aby Ci służono z bojaźnią (Ps 130, 3-4).

1. Komentarz naukowy

Psalm 130 jest jednym z najbardziej znanych i cenionych w tradycji chrześcijańskiej, od pierwszych słów jego łacińskiej wersji nazywany De profundis. W pobożności ludowej występuje często, wraz z Miserere, jako Psalm pokutny. Odmawia się go podczas obrzędów pogrzebowych, ale przede wszystkim jest pieśnią opiewającą Boże miłosierdzie oraz pojednanie między grzesznikiem i Panem, Bogiem sprawiedliwym, który zawsze jednak jest miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech (Wj 34, 6-7).

Psalm rozpoczyna głos wydobywający się z otchłani zła i win: wołam do Ciebie, Panie. Następnie temat grzechu i przebaczenia zostaje rozwinięty w trzech częściach. Wezwania kierowane są przede wszystkim do Boga, za pomocą bezpośredniej formy „Ty”: Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, Panie, któż się ostoi? Ale Ty udzielasz przebaczenia, aby Ci ze czcią służono (ww. 3–4). Znaczący jest fakt, że bojaźń – a więc szacunek połączony z miłością – budzi nie kara, lecz przebaczenie. Bardziej niż gniew Boga, powinna budzić w nas świętą bojaźń Jego wielka i rozbrajająca wspaniałomyślność. Bóg nie jest bowiem nieubłaganym władcą, potępiającym winnego, lecz miłującym Ojcem, którego powinniśmy kochać nie ze strachu przed karą, lecz za to, że jest dobry i gotowy przebaczyć.

Pierwszoplanowym elementem drugiej części jest „ja” modlącego się człowieka. W sercu skruszonego Psalmisty pojawiają się oczekiwanie, nadzieja i pewność, że Bóg wypowie wyzwalające słowo i zgładzi grzech. W trzeciej i ostatniej części Psalmu występuje cały Izrael, lud, który często grzeszy i jest świadomy, że potrzebuje zbawczej łaski Boga: niech Izrael wygląda Pana. U Pana jest bowiem łaska. Własne zbawienie, o które prosił przedtem modlący się człowiek, obejmie teraz całą wspólnotę. Wiara Psalmisty łączy się z historyczną wiarą ludu przymierza, odkupionego przez Pana nie tylko z udręki niewoli egipskiej, ale również ze wszystkich grzechów. Pomyślmy, że to my stanowimy teraz naród wybrany, Lud Boży. Również nasza wiara włącza nas we wspólną wiarę Kościoła. I tym samym daje nam pewność, że Bóg jest wobec nas dobry i wyzwala nas z grzechów.

Zachariasz, ojciec Jana Chrzciciela, stracił mowę, ponieważ nie uwierzył aniołowi, ale później Bóg, gdy mu przebaczył, użyczył mu również daru prorokowania, który wyraził się w pieśni Benedictus: Ten, który jeszcze niedawno był niemy, teraz już prorokuje – zauważa św. Ambroży – jedną z największych łask Pana jest to, że właśnie ci, którzy się Go zaparli, teraz Go wyznają. Tak więc niech nikt nie traci ufności, niech nikt nie wątpi w Bożą nagrodę, nawet jeżeli sumienie wyrzuca mu dawne grzechy. Bóg potrafi zmienić osąd, jeśli ty potrafisz naprawić winę.

Autor natchniony przypomina, że człowiek powinien kochać Boga nie z obawy przed groźbą kary za swoją niewierność, ale z uwagi na Jego dobroć i wolę przebaczenia. Zachęca, by człowiek, świadomy popełnionego zła, złożył swoją ufność i nadzieję w Bogu, który ma moc odpuszczenia grzechów. Wskazuje, że Bożego przebaczenia potrzebuje nie tylko każdy człowiek indywidualnie, ale także cała wspólnota Ludu Bożego (Benedykt XVI, Z otchłani grzechu. Psalm 130. [Audiencja generalna, 19 października 2005] [w:] Jan Paweł II, Benedykt XVI rozważają Psalmy, Izabelin-Warszawa 2006, s. 397–398).

2. Mistrzowie teologii i życia duchowego

„Świadomość częstego popełniania danego grzechu w przeszłości nie wyklucza stanowczego zamiaru unikania go w przyszłości, o ile towarzyszy temu głębokie zaufanie w miłosierdzie Boga, który nie pozwoli, byśmy doznawali pokusy ponad siły. Ci, którzy nigdy nie chodzili do spowiedzi ani nie próbowali naprawiać swego życia, nie powinni być zbyt surowi dla dusz, które taki wysiłek podejmują. Osoby ulegające każdej pokusie nie mają pojęcia, jak trudno nam oprzeć się grzechom, które wcześniej popełnialiśmy. Jeśli ktokolwiek chce się dowiedzieć, jaki jest zły, niech spróbuje być dobry. Prąd rzeki bada się, nie płynąc z nim, ale w kierunku przeciwnym. Źli ludzie nic nie wiedzą o dobroci, ponieważ zawsze płyną z nurtem zła. Nie powinni wynosić się nad pokonanymi pływakami, którym Pan wybacza po siedemdziesiąt siedem razy ani nad Jego Mistycznym Ciałem, które rozszerza owo miłosierdzie na wszystkich grzeszników, którym naprawdę zależy i którzy się starają” (F. J. Sheen, W górę serca. Droga do duchowego pokoju, Kraków 2018, s. 375–376).

3. Z życia wzięte

„Pewien ważny człowiek przybył do Wietnamu. Na przyjęciu, jako honorowego gościa posadzono go przy specjalnym stole z dziurą pośrodku. Pod stołem znajdowała się drewniana konstrukcja. Gdy gość usiadł, kelner przyniósł małpę i zablokował ją pod stołem w taki sposób, że tylko góra jej głowy wystawała przez dziurę w stole. Następnie kelner przy pomocy maczety delikatnie usunął wierzch małpiej czaszki i podał gościowi drewnianą łyżkę, aby ten mógł spróbować fantastycznego małpiego móżdżku! Tym oto lokalnym przysmakiem chciano uhonorować ważnego gościa.

Zaintrygowany gość zapytał kelnera: W jaki sposób złapaliście małpę? Ten odpowiedział: To bardzo proste. W dżungli umieszcza się duży słój. Otwór w słoju jest na tyle duży, żeby małpa mogła włożyć do niego rękę. Słój jest silnie przymocowany do podłoża. Na dnie słoja umieszcza się rozdrobnione owoce szczególnie ulubione przez małpy i dodaje się aromat, który je przyciąga. Małpa ma swój instynkt, wkłada więc rękę do słoja i sięga po ulubione owoce. Nie może jednak wyjąć ze słoja ręki zaciśniętej na jedzeniu. Jest więc zablokowana. Nie może postąpić wbrew instynktowi, więc czasem nawet przez wiele godzin jest jego więźniem. Można wtedy zarzucić na nią siatkę, złapać ją i podać na obiad.

Tego samego wieczora gość zapisał w dzienniku podróży: Dzisiaj pojąłem, że jeśli nie chcesz dać sobie wyjeść ciepłego jeszcze mózgu, jak to się przydarzyło małpie, którą podano mi dziś na obiad, musisz czasami umieć zrezygnować z natychmiastowej przyjemności” (E. Jacquinet, Uwolnić się od pornografii. Wolny, aby kochać, Kraków 2020, s. 92).